Tej nocy przyszło się tu nie po muzykę
Kilka godzin wcześniej był tu koncert. Po zmroku Filharmonia zmieniła się w pionowe muzeum, a publiczność sama wyznaczała trasę zwiedzania.O 21:00 otwarto drzwi. Bez biletów, bez wyznaczonego początku i bez jednej właściwej kolejności. Jedni od razu szli ku galerii, inni zatrzymywali się na schodach, zaglądali za balustrady i oglądali znany budynek jak po raz pierwszy.
Białe ściany, szerokie biegi schodów i wijące się przejścia przestały być drogą prowadzącą do sztuki. Stały się jej oprawą. Architektura porządkowała ruch, lecz nie narzucała tempa. Każdy układał własny wieczór.
Głównym punktem programu był przedpremierowy pokaz „Haunting of Painting”. Wystawę można było zobaczyć przed oficjalnym wernisażem, w szczególnej chwili: wśród ludzi, którzy przyszli zarówno po sztukę, jak i po samą możliwość wejścia do Filharmonii nocą.





