ŁasztowniaWkrótce w Kropka Mini CinemaSzczecin
Portret Jakuba Knoblocha.

Najzimniejsze marzenie. Jakub Knobloch na Denali

Wrócił z najwyższego szczytu Ameryki Północnej. W Kropce pokaże zdjęcia z Alaski i opowie, co naprawdę mieści się w zdaniu: „zdobyłem Denali”.

Gość
Jakub Knobloch
Miejsce
Kropka Mini Cinema · Jana Pawła II 41
Termin
Ogłosimy wkrótce
RelacjaInformacje

Na dużym ekranie zobaczymy lodowiec, obozy i drogę ku szczytowi. W małej sali spotkamy człowieka, który spędził dziesięć dni w mrozie, by spełnić kolejne marzenie. Termin wieczoru ogłosimy wkrótce.

Z wydarzenia
Jakub Knobloch w pozie zwycięstwa na wierzchołku Denali.
3 czerwca 2026 · godzina 19:30

Najzimniejsze zwycięstwo

Denali ma 6190 metrów, ale jego trudność zaczyna się znacznie niżej. Subarktyczne położenie, ogromne przewyższenie i pogoda potrafiąca zamknąć drogę są częścią każdej decyzji.

Na początku czerwca 2026 roku na górze trwał szczyt sezonu. National Park Service informował o ponad pięciuset wspinaczach, dobrym stanie Drogi Zachodniego Żebra i jednocześnie o serii poważnych akcji ratunkowych. Ślad był widoczny, liny założone, ale bezpieczeństwa nie dało się zlecić nikomu innemu.

Najpopularniejsza droga nadal prowadzi przez silnie uszczeliniony lodowiec, strome pola śnieżne i oblodzone granie. Powyżej obozów wysokościowych prosty ruch staje się pracą: trzeba chronić twarz, pilnować dłoni, pić mimo braku pragnienia i stale oceniać, czy pogoda daje jeszcze margines na powrót.

3 czerwca o 19:30 Jakub Knobloch stanął na szczycie. W krótkim komunikacie z Alaski zmieścił rezultat, którego nie oddaje samo zdjęcie: dziesięć dni siłowania się z mrozem, lodem i własnymi słabościami.

Czy Denali jest najzimniejszą górą świata? Nie wiem, ale bez wątpienia nigdy bardziej nie zmarzłem.
Jakub Knobloch transportujący sprzęt na saniach po lodowcu.
Dziesięć dni na lodzie

Wyprawa waży więcej niż plecak

Na zdjęciach widać góry. Prawdziwa wyprawa składa się również z sań, namiotu, paliwa, topienia śniegu i powtarzania tych samych czynności wtedy, gdy organizm najchętniej przestałby współpracować.

Na dolnym lodowcu wyposażenie jedzie na saniach i jednocześnie ciąży na plecach. Każdy kilogram ma uzasadnienie: żywność, warstwy odzieży, sprzęt biwakowy i wyposażenie potrzebne do poruszania się w zespole linowym. Tego bagażu nie da się zostawić poza kadrem. To on pozwala iść dalej.

Rytm wyprawy wyznacza aklimatyzacja. Część ładunku wnosi się wyżej, zostawia w depozycie i wraca na noc niżej. Następnego dnia droga zaczyna się ponownie. Wspinanie miesza się z logistyką, a cierpliwość staje się równie ważna jak siła.

Dlatego dziesięć dni z komunikatu Kuby nie jest opowieścią o szybkim ataku. To zapis powtarzalnej pracy wykonywanej w miejscu, w którym mróz odbiera zręczność, wiatr czas, a wysokość możliwość pełnej regeneracji.

Jakub Knobloch wysoko nad lodowcem Alaska Range.
Piąty z dziewięciu · czwarty z siedmiu

Jedna Korona Ziemi, dwie drogi liczenia

Denali jest kolejnym punktem większego planu. Jakub sam podaje oba wyniki, bo Korona Ziemi ma dwie uznawane klasyfikacje.

Różnica dotyczy przede wszystkim granicy między Europą i Azją oraz sposobu traktowania Australii i Oceanii. Stąd w jego podsumowaniu Denali jest piątym z dziewięciu albo czwartym z siedmiu szczytów, zależnie od przyjętej listy.

W obu klasyfikacjach Alaska pozostaje tym samym testem. Denali jest najwyższym szczytem Ameryki Północnej, a jego położenie sprawia, że wysokość odczuwa się tu inaczej niż sugeruje liczba zapisana przy nazwie góry.

Korona porządkuje cele, lecz nie tłumaczy całej motywacji. Najważniejsze zdanie z Alaski nie dotyczy rankingu. Kuba napisał po prostu, że spełnił kolejne marzenie. Był zmęczony, szczęśliwy i już bezpieczny na nizinach.

Jakub Knobloch z winem podczas pobytu na Alasce.
Opowieść · fotografie · degustacja

O górach najlepiej opowiada się po zejściu

W Kropka Mini Cinema chcemy połączyć spotkanie z Kubą, zdjęcia z Alaski na dużym ekranie i kameralną degustację win z jego szczecińskiej Vinoteki.

Zdjęcie ze szczytu jest efektowną kropką, lecz najciekawsze wydarzyło się przed nią: na lodowcu, w namiocie, przy saniach i podczas godzin, których nie fotografuje się, bo obie ręce są potrzebne do przetrwania. O tym nie opowie podpis pod zdjęciem. Może opowiedzieć tylko człowiek, który tam był.

Dlatego chcemy przygotować w Kropce spotkanie, pokaz fotografii i degustację win z Vinoteki. Małe kino przy alei Jana Pawła II 41 daje tej historii właściwą skalę: wielkie obrazy na ekranie, kilka dobrze dobranych win, niewielka sala i Kuba na tyle blisko, by po opowieści można było zadać mu własne pytanie.

Daty jeszcze nie ogłaszamy. Wiemy już jednak, jak powinien wyglądać ten wieczór. Światła gasną, na ekranie pojawia się biała Alaska, do kieliszków trafia pierwsze wino, a Kuba zaczyna opowieść od chwili, w której pierwszy raz zobaczył Denali. Teraz pozostaje jedno pytanie: kiedy otworzymy drzwi?